Dzisiaj bardzo szczególny i długi dzień narciarski. Dwie stacje La Molina i Masella; dwie doliny, ale połączone jednym skipassem; oferują 135 km tras narciarskich i różnicę wzniesień – 935 m. Tu naprawdę można „wyjeździć się” do upadłego! 🙂 Zwłaszcza, że wcale nie trzeba kończyć jazdy jak wyłączą wszystkie wyciągi i gondola przestanie jeździć…

Wystarczy w odpowiedniej chwili, jeszcze przed zamknięciem wyciągów, „wciągnąć się” do najwyższego punktu stacji, prawie na sam szczyt Tosa d’Alp (2537 m n. p. m.) i przejść do schroniska Niu de l’Aliga (Orle Gniazdo), żeby z tego nieuprzywilejowywanego miejsca podziwiać najpierw niesamowitą panoramę na otaczające góry: Sierra de Cadi, Pedraforca, a nawet słynne Montserrat, żeby następnie być świadkiem niepowtarzalnych zachodów słońca, które oferują niepowtarzalną grę cieni i kolorów. Następnie przy uroczym kominku można posilić się wysokogórską kolacją, której nieodłącznie towarzyszyć musi kataloński „szampan”, zwany tutaj Cava.

Po takiej kolacji pozostaje już tylko (albo aż tylko) zjazd na dół. Mieliśmy to szczęście, że Księżyc tak oświetlał trasy, że nawet nie potrzebne były latarki czołowe!